Paywall Gazety Wyborczej. Trzymam kciuki by się udało

Nie ma chyba dzisiaj w Polsce dziennikarza (oprócz ideologicznie nienawidzących Agory), który by nie trzymał kciuków za powodzenie wprowadzenia metrycznego paywalla przez Gazetę Wyborczą. Osobiście wierzę, że paywall się uda i co więcej zapoczątkuje naturalny ruch do podziału treści i internautów na dwa różne światy.

Dzisiaj nikogo chyba, kto cokolwiek wie o mediach, nie trzeba przekonywać, że bez pobierania opłat za treści prasa prędzej czy później upadnie. I raczej będzie to „prędzej” niż „później”, a wtedy jedyne co pozostanie w internecie to gołe baby, kotki i cała ta fejsbukoza dla intelektualnych troglodytów i absolwentów para-szkół wyższych.

Agora, spółka wydająca „Gazetę Wyborczą” zdecydowała się wprowadzić od dzisiaj (4 lutego 2014) nową wersję paywall zwaną paywallem metrycznym. Rozwiązanie wzorowane jest na systemie opracowanym i chyba na pewno zastosowanym po raz pierwszy w New York Times. Miałem okazję obserwować jak ta amerykańska gazeta wprowadzała paywalla i walczyła (nadal walczy) o jego popularność. Gdy zamknięto dostęp do treści redakcyjnych NYT, uzyskiwał ponad 800 USD z czytelnika papierowego (rocznie) a z online ledwo kilka dolarów. Dzisiaj pokaźna baza prenumeratorów wydania online może jeszcze nie potrafi utrzymać całej gazety, ale jest silnym wzmocnieniem po stronie przychodów.

Ciekawą tendencją, która na pewno pozytywnie wpłynie na popularność płatnych treści jest silny trend do „konsumowania” treści przez urządzenia mobilne.  Przez ostatnie kilka lat, a szczególnie wraz ze zwiększoną dostępnością urządzeń mobilnych, zmienił się sposób w jaki czytamy artykuły.  Tradycyjna lektura z komputera/laptopa zastępuje czytanie w trakcie różnych czynności np. podróży do pracy.  Media na świecie trąbią o tym, że tendencja ta będzie się pogłębiać chociażby za sprawą większej dostępności mobilnego internetu i urządzeń w postaci tanich smartfonów czy tabletów. Dlatego też wszystkie gazety na świecie na gwałt zmieniają swoje layouty na responsywne i starają się wszystkie wersje  uwspólnić. Tu znowu liderem jest New York Times, którego aplikacja wygląda praktycznie tak samo na www, komórce czy tablecie.

No i kolejna rzecz czyli cena. New York Times przez ostatni rok co najmniej raz na tydzień proponował mi coraz atrakcyjniejsze ceny swojej prenumeraty. Nie zdecydowałem się tylko dlatego, że po prostu nie mam czasu przetrawić większości treści, które mi oferują. To był jedyny powód, bo cena około 9 USD za tydzień, czyli tyle ile winszuje sobie Gazeta Wyborcza za miesiąc prenumeraty elektronicznej na Kindle nie była zaporowa.

Wróćmy jednak do rozwiązania, które zaproponowała Gazeta Wyborcza. W przeciwieństwie do wcześniejszego Piano, co do którego od samego początku nie miałem żadnych złudzeń, że nie wypali,  metryczny paywall Wyborczej wydaje mi się krokiem w dobrą stronę. Właściwie nie krokiem, ale kroczkiem, bo jestem przekonany, że to dopiero początek. Dlaczego?

  1. Paywall Wyborczej obejmuje zarówno szeroką ofertę treści czyli samą gazetę jak i jej dodatki i do tego na praktycznie wszystkie możliwe sposoby. Mogę więc ściągnąć sobie rano codzienne wydanie na Kindla, a w ciągu dnia czytać newsy online czy na smartfonie.
  2. Nie jest drogo. Oczywiście, że jak było kiedyś za darmo, to teraz trzeba zapłacić, ale płace ok. 30 złotych czyli mniej więcej 1 zł dziennie. Stać mnie na to. Mało tego, sądzę, że cena będzie jeszcze spadać poprzez różne promocje. Docelowo pewnie zejdzie do umownej „paczki fajek”.
  3. Dodatkowy przychód wpłynie na jakość treści publikowanych w czasopismach Agory, a to przełoży się – pewnie z czasem – na wzrost ilości subskrypcji.
  4. Agora będzie miała zdecydowanie lepiej zbadaną i bardziej przewidywalną grupę odbiorców reklam. Z pewnością będzie to odbiorca bardziej wykształcony i lepiej sytuowany.

Podział na treści płatne i bezpłatnie dostępne w internecie jest nieunikniony. Wprowadzenie paywalla przez Gazetę Wyborczą, za którą pewnie pójdą inni duzi wydawcy oferujący wartościowe treści, spowoduje wyraźne wyodrębnienie się dwóch grup:

  • Hołoty – niewykształconej, albo wykształconej w para szkołach masy która korzystać będzie głownie z rozrywkowych treści, gołych bab etc na portalach czy rozrywkowych serwisach; dla której okrojony PAP jest zupełnie wystarczającym źródłem potrzebnych informacji.
  • Elity – ludzi wykształconych, przeważnie lepiej zarabiających, a tym samym więcej kupujących, którzy za treści będą płacić.  Z czasem część reklamodawców, dzisiaj robionych jak dzieci w konia, przeniesie część swoich budżetów do tej grupy.

O ile wcześniej jednym z głównych powodów mojego ówczesnego sceptycyzmu wobec powodzenia wprowadzenia opłat za dostęp do treści była dostępność bezpłatnych artykułów w necie, o tyle teraz w przypadku nowego paywalla Gazety Wyborczej moim zdaniem, głównym zagrożeniem jest… linia redakcyjna.  Wyborcza nigdy nie była i nigdy nie będzie medium niezależnym, jednak w ciągu ostatnich kilku lat stała się jedną z najważniejszych stron w konflikcie politycznym. To moim zdaniem bardzo poważny błąd kierownictwa redakcji, co zresztą widać na podstawie wyników. Ruchem tym redakcja odrzuciła od siebie czytelników w miarę neutralnych, nie mówiąc już o przeciwnikach lewej strony z kręgów Gazety Polskiej i nie zyskała wielu z tradycyjnie ją popierających środowisk.

Jeśli Wyborcza nie stanie się gazetą przynajmniej odrobinę obiektywną to na dłuższą metę paywall po prostu nie osiągnie niezbędnej masy.

Na szczęście nie ma na świecie chyba bardziej skutecznego środka na firmy niż nacisk ekonomiczny. Wprowadzenie paywalla oraz naturalne odchodzenie pokolenia Michnika sprawi, że czytelnicy w sposób najprostszy z możliwych, czyli płacąc lub nie, mam nadzieję wymuszą na redakcji Wyborczej, by jej dziennikarstwo było tak obiektywne jak kiedyś było doskonałe warsztatowo.

No i tego oprócz powodzenia paywalla Wyborczej życzę.